Kupili to w Lidlu i spokojnie jedli całą zimę — aż inspekcja zamknęła magazyn i wystawiła ostrzeżenie

Stała w kolejce przy kasie i trzymała w rękach słoik, który kupiła już chyba ze dwadzieścia razy — i nawet przez myśl jej nie przeszło, że właśnie ten produkt Lidl właśnie wycofał ze sprzedaży w całej Polsce. 😳 Dorota z Radomska dowiedziała się o tym nie od sprzedawcy, nie z naklejki na półce — lecz od sąsiadki, która zobaczyła komunikat sanepidu w internecie. Nikt w sklepie nie powiedział ani słowa. A słoik już stał w domu, na półce, obok innych.

Był czwartkowy poranek, kilka minut po dziesiątej. Lidl przy ulicy Reymonta w Radomsku dopiero się rozkręcał — przy wejściu stały wózki, przy dziale z pieczywem pachniało świeżą bułką, a przy lodówkach z nabiałem krzątała się pani układająca jogurty. Nic nie wskazywało na to, że coś jest nie tak.

Dorota Krawczyk, pięćdziesiąt trzy lata, kasjerka na wcześniejszej emeryturze, przychodziła tu co tydzień. Znała ten sklep jak własną kieszeń — wiedziała, gdzie przesuwają promocje, które półki zmieniają się co miesiąc i że przy kasie numer cztery zawsze jest krótsza kolejka. Tego dnia wzięła między innymi słoik pasty orzechowej marki własnej Lidla — tego samego, co zawsze. Dla wnuka, bo ten od małego nie wyobraża sobie śniadania bez kanapki z orzechowym.

Sąsiadka zadzwoniła tuż po tym, jak Dorota wróciła do domu i postawiła siatkę na podłodze w kuchni. „Dorotka, czy ty kupujesz tę pastę orzechową z Lidla? Tę w niebieskim słoiku?” — zapytała bez wstępu. „No kupuję, właśnie przyniosłam” — odpowiedziała Dorota. Przez chwilę słyszała tylko ciszę. „To idź sprawdź numer partii na spodzie. Bo sanepid właśnie wysłał ostrzeżenie. Wycofują to ze sklepów”.

Dorota stanęła z telefonem przy uchu i odwróciła słoik dnem do góry. Ręce jej lekko drżały. Numer partii zaczął się od liter, które wymieniał komunikat Głównego Inspektoratu Sanitarnego opublikowany dwie godziny wcześniej na rządowym portalu. Seria produktów z jednego z zakładów pakujących w Niemczech — wykryto w nich podwyższony poziom aflatoksyn, naturalnych toksyn wytwarzanych przez pleśnie, które w nadmiarze są groźne dla wątroby. Skala wycofania objęła kilkanaście tysięcy sztuk dystrybuowanych do sklepów w całej Polsce.

„I co ja teraz mam zrobić?” — zapytała Dorota sąsiadkę. „Wróć do sklepu z paragonem” — usłyszała. Ale paragonu już nie miała. Wyrzuciła go w drodze powrotnej, jak zawsze.

Zanim jednak wróciła do Lidla, zadzwoniła do córki. A córka — nauczycielka z Piotrkowa, sprawna w internecie — w ciągu dziesięciu minut znalazła pełny komunikat sanepidu, numer partii, zakres dat produkcji i instrukcję zwrotu. Okazało się, że Lidl ogłosił akcję wycofania produktu ze wszystkich polskich sklepów tego samego ranka, tyle że informacja dotarła do mediów z kilkugodzinnym opóźnieniem. W sklepach miały pojawić się ogłoszenia, ale — jak w przypadku Doroty — nie wszędzie zdążyły na czas.

Co dokładnie wycofano i dlaczego aflatoksyny są groźne

Aflatoksyny to substancje produkowane przez grzyby z rodzaju Aspergillus, które rozwijają się na orzeszkach ziemnych, migdałach i innych suchych owocach podczas przechowywania w zbyt wilgotnych warunkach. Same orzechy mogą wyglądać i pachnieć zupełnie normalnie — grzyb nie zmienia ani smaku, ani zapachu produktu. Dopiero badania laboratoryjne wykrywają jego obecność.

W wycofanej serii pasty orzechowej Lidla wykryto przekroczenie dopuszczalnego poziomu aflatoksyny B1 — jednej z najbardziej toksycznych odmian, która przy długotrwałym spożywaniu w dużych ilościach może uszkadzać wątrobę. Krótkotrwałe spożycie produktu z nieznacznie przekroczonym poziomem nie powoduje natychmiastowego zagrożenia życia, jednak Główny Inspektorat Sanitarny nie ryzykuje i wydaje nakaz wycofania zgodnie z europejskimi przepisami bezpieczeństwa żywności.

Lidl Polska potwierdził akcję wycofania oficjalnym komunikatem na swojej stronie internetowej. Sieć przeprasza klientów i zapewnia pełny zwrot pieniędzy — nawet bez paragonu, wystarczy okazać produkt przy kasie lub obsłudze sklepu. Pracownicy mają obowiązek przyjąć zwrot i zwrócić gotówkę lub dodać środki do karty lojalnościowej.

Jak sprawdzić, czy masz ten produkt w domu

Wycofanie dotyczy pasty orzechowej marki własnej Lidla — Alesto Smooth Peanut Butter oraz Alesto Crunchy Peanut Butter, sprzedawanych w słoikach 350 g i 700 g. Na spodzie każdego słoika znajduje się numer partii i data minimalnej trwałości. Komunikat GIS obejmuje partie z numerami zaczynającymi się od konkretnych kodów — pełna lista jest dostępna na stronie gov.pl w zakładce „Ostrzeżenia i alerty żywnościowe”.

Jeśli kupiłeś pastę orzechową Lidla w ostatnich tygodniach, warto sprawdzić spód słoika. Jeśli numer partii zgadza się z komunikatem — nie spożywaj produktu i zanieś go do sklepu. Zwrot jest bezwarunkowy.

Dorota dostała pieniądze z powrotem — ale to nie koniec tej historii

Dorota wróciła do Lidla tego samego popołudnia. Przy kasie obsługowej powiedziała tylko: „Mam pastę orzechową z wycofanej partii”. Kasjerka spojrzała na słoik, sprawdziła numer i bez słowa oddała pieniądze. Cała sprawa zajęła trzy minuty.

Ale Dorotę gryzło coś innego. Przez ostatnie dwa tygodnie wnuk jadł tę pastę prawie codziennie — gruba warstwa na chlebie z miodem, bo inaczej nie chciał jeść śniadania. Zadzwoniła do pediatry. Lekarka uspokoiła ją: przy krótkotrwałym spożyciu i ilościach typowych dla dziecka ryzyko jest minimalne, nie ma powodów do paniki ani do żadnych badań. Wątroba dziecka nie jest zagrożona.

„Gdyby nie sąsiadka, jadłabym to pewnie do końca słoika” — powiedziała Dorota wieczorem córce, siadając przy stole z herbatą. „I nikomu by nic nie przyszło do głowy sprawdzać”.

I właśnie o to chodzi. Wycofania produktów ze sklepów zdarzają się częściej, niż myślimy — GIS publikuje kilka takich komunikatów miesięcznie. Problem w tym, że większość z nas nigdy ich nie czyta. Informacja trafia na rządową stronę, czasem do mediów, rzadziej do samego sklepu na czas — a produkt stoi spokojnie na półce albo już w domu na kuchennym blacie. Historia Doroty z Radomska pokazuje, że o bezpieczeństwie jedzenia decyduje niekiedy przypadkowy telefon od sąsiadki — a nie system, który miał nas chronić.

Добавить комментарий

Ваш адрес email не будет опубликован. Обязательные поля помечены *